→ Pokój Krisa & Tao

OKÓJ PANDY I DRYBLASA


 

   

Tao [A] 4 years ago
- Zoooostaw! - krzyknął jeszcze rozpaczliwie, próbując wyrwać się i choć ucałować drzwi domu, zrobić cokolwiek, by móc go pożegnać. Tak naprawdę cholernie chciało mu się płakać i w końcu nie wytrzymał, a po jego czerwonych policzkach ciurkiem popłynęły łzy. Schował głowę w zagłębieniu szyi dryblasa, szlochając, kiedy ten wnosił go do taksówki.
Tyle wspomnień, tyle wspólnie przeżytych chwil... I nawet świadomość tego, że wyprowadzają się do nowego, wspólnego domu, nie przewyższała tęsknotą, którą Tao już teraz obdarzał ten stary.
Dobra, weź się w garść. Teraz może być już tylko lepiej.
Kiedy ruszyli, wytarł nadal płynące łzy, po czym z powrotem przytulił się do blondyna.
Kris 4 years ago
Kilka dni później wszystkie nasze rzeczy, które znajdowały się w naszym pokoju, zostały przetransportowane do naszego nowego domu. Teraz sprawdzaliśmy tylko czy niczego nie zapomnieliśmy, a jako, że wszystko dostało dokładnie sprawdzone, usiedliśmy na kanapie, ostatni raz omiatając wzrokiem dom, w którym wszystko się zaczęło. Nie mogłem powiedzieć, że nie było mi szkoda go opuszczać, jednak wizja posiadania własnych czterech kątów decydowanie mi się podobała. Oplotłem ręką talię Tao, by po chwili ucałować go w skroń.
- No, zbieramy się – powiedziałem, po czym wstałem, ciągnąc go w stronę wyjścia. – Nie wzruszaj się tylko, przecież nie raz wpadniemy z wizytą do reszty. – Po tych słowach staliśmy już przed domem. Widząc wzruszenie w oczach Tao, szybko wziąłem go na ręce i zacząłem nieść w stronę taksówki, którą następnie pojechaliśmy już do nowego domu.
Tao [A] 4 years ago
- Nie, pabo! Wystarczy, że jesteś - mruknął z uśmiechem, po czym popchnął dryblasa tak, że ten osiadł na komodzie. Tao szybko dopadł do niego, ustami muskając te czerwone, tak bardzo kuszące wargi. Nie mógł się doczekać. Tego, co przyniesie przyszłość. Ich wyprowadzki, nowego domu... potem dziecka, kto wie, może nawet zwierzaka, nowej pracy, każdego kolejnego dnia, kiedy będą mogli budzić się tuż obok siebie z myślą, że teraz może być już tylko lepiej.
Bo Tiana nie było. Triada im nie groziła. Fei stanęła po ich stronie. A menedżerka Kim... ta płotka nie miała już żadnego znaczenia. Tao nauczył się nawet gotować, by móc dawać Wu Fanowi to, czym ten obdarowywał młodszego.
Kris 4 years ago
- Oczywiście, że jestem. - Prychnąłem z satysfakcją, dumnie unosząc głowę. Cieszyłem się jednak, że młodszy zareagował na to w ten sposób. Automatycznie przyciągnąłem go do siebie bliżej, po czym ucałowałem w czoło i spojrzałem w oczy. – To znaczy, że ci się podoba? No, no, rozumiem, że podniosłem sobie poprzeczkę i jak będę chciał cię udobruchać, będę musiał ci kupić kolejny dom? – Uśmiechnąłem się i pokazałem chłopakowi język, widząc jego rozbawioną twarz. Moja mała panda, mój seksowny Tao, moje słońce, które świeciło dla mnie nieprzerwanie.
Tao [A] 4 years ago
- ... Yah, jak mi nie pozwolisz nazywać siebie "Yifan", to nici z domu! - odburknął z satysfakcją, tylko udając, że jest zły, lecz tak naprawdę nie mógł się nadziwić temu, że Kris to zrobił. Że zrobił to... dla nich, dla ich szczęścia, dla wspólnej przyszłości. Nie mówiąc o tym, że dom wyglądał nieziemsko, idealnie, przytulnie. I leżał tuż nad samym morzem, we wspaniałym, romantycznym miejscu, takim w sam raz dla małej, ciągle napalonej, głupiutkiej pandy i stanowczego, upartego, lecz kochanego smoka.
Być może... być może miał to być dom ich życia? Miejscem, które zapamiętają na zawsze? Dlatego właśnie przysunął się bliżej swojego dryblasa i objął jego szyję ramionami.
- Yifan... Kocham cię. Jesteś wspaniały - wyszeptał, uśmiechając się promiennie.
Kris 4 years ago
: Aish.
- N-no bo… No… Pieniądze były, oferta była, poszedłem tam i kupiłem. Jest naprawdę duży, ale przytulny. Spodoba ci się – mówiłem jednym ciągiem niczym robot. Ująłem dłoń młodszego i zadziornie się uśmiechnąłem. – Oczywiście zrobiłem jaśnie panu zdjęcia. – Wyciągnąłem telefon i włączając galerię, podałem go Tao, by mógł obejrzeć zdjęcia wnętrza oraz widok z zewnątrz. – Miejsce jak w bajce. – Starałem się go przekonać. Domek był naprawdę piękny, zupełnie jak z tych najbardziej romantycznych komedii… Nie, żebym je oglądał, ja tylko… ehkm…
Przez kilkanaście sekund rozpracowywałem wyraz twarzy Tao, aż wreszcie doszedłem do jednego wniosku…
- Huang Zitao, przyznaj się, udajesz zmieszanego, bo chciałeś mieć pretekst do wypowiedzenia mojego pełnego imienia, nieprawdaż? – Obdarzyłem młodszego posępnym spojrzeniem i splotłem ręce na piersi.
[post deleted by owner]
Tao [A] 4 years ago
Był naprawdę zmęczony. Mimo iż naprawdę polubił gotowanie, to całe to ślęczenie nad potrawami było na tyle wymęczające, że tego dnia po prostu wrócił do domu i rzucił się na łóżko. I w planach miał tylko sen, gdyby nie to, że...
- Co?! - Zerwał się, słysząc niespodziewane słowa Krisa. Jaki dom, zaraz, przecież nie ustalali tego! Nad morzem... Pieniądze... - Wu Yifan, tłumacz się! - Okej, Tao, udawaj złego, na razie nie pokazuj mu, że się cieszysz... Mimo iż cieszysz się niesamowicie.
Boże.
Dom.
Dom nad morzem.
Kris czytał mu w myślach.
Kris 4 years ago
Kilka dni po wizycie Tiana, po raz kolejny wziąłem dzień wolnego. Tao nie było w domu, uparł się, że pójdzie i, co dopiero, zda kurs gotowania, więc miałem okazję do zrobienia mu małej niespodzianki. Otóż kupiłem dom nad morzem. Z dala od całego harmidru. Tylko dla nas… i dzieci. Wszedłem do pokoju i rzuciwszy torbę gdzieś w kąt, padłem na łóżko, zastanawiając się jak powinienem mu o tym powiedzieć. Jak zareaguje? Czy będzie zły, że wybrałem sam, czy może spodoba mu się niespodzianka? Czy ciężko będzie się mu rozstać z tym domem? Czy będzie ny, czy szczęśliwy?
Po zapewne kilkudziesięciu minutach drzemki, usłyszałem jak ktoś wchodzi do pokoju. Oczywiście nikt inny, jak moja mała, kochana panda… do bólu zmęczona gotowaniem na kursie. Biedactwo rzuciło się na łóżko i ułożyło głowę na moim brzuchu, nie mając nawet siły na krótkie powitanie. Wplotłem dłoń w jego włosy i zacząłem delikatnie je gładzić. Okej, Wu Fan. Raz, dwa…
Trzy.
- Kupiłem dom nad morzem.
Tao [A] 4 years ago
- A-ałaaa! - zawył, łapiąc się za obolały pośladek. Nadal miał wrażenie, jakby kręcił się wokół własnej osi i ani trochę nie było to przyjemne uczucie, wręcz przeciwnie. Zupełnie jakby dryfował na statku, który miał dopłynąć do wyspy "Zemszczę się". Tak, zawziął się. I już po chwili mocno uszczypnął dryblasa w wewnętrzną stronę ramienia, tam, gdzie boli jak cholera. Zachichotał przy tym wrednie i mimo iż nadal kręciło mu się w głowie, to szybko zeskoczył z Krisa, po czym schował się za swoim łóżkiem, celując w niego samym swoim spojrzeniem, zupełnie jakby był snajperem.
- N-nie podchodź! - pisnął tylko, gdy Yifan zaczął się zbliżać w jego stronę, aż w końcu dał nura pod łóżko.
Kris 4 years ago
Jęknąłem prosto w usta młodszego, czując na swoich żebrach jego zwinne palce. Kiedy tylko ten oderwał się od moich warg, szybko przeturlałem się na drugą stronę pokoju, by móc wstać. Podszedłem do Tao, łapiąc go za rękę i również podnosząc do góry. Spojrzałem mu w oczy poważnym wzrokiem, by po chwili z impetem unieść go do góry i przerzucić sobie przez ramię.
- To już się nazywa wojna! – Zacząłem szybko okręcać się wokół własnej osi, czując na swoich plecach piąstki Tao oraz jego piski i protesty. Nie ma tak łatwo. Aby uwieńczyć swoją zemstę całą dłonią mocno klepnąłem go w tyłek. No. Teraz mogliśmy wrócić do spraw wagi codziennej.
Tao [A] 4 years ago
- Gege, no już, dalej...! - Próbował przeturlać go na plecy, jednak Kris hardo leżał w pozycji napuszonej kulki, udając obrażonego na cały świat. Tao znów zaczął się śmiać, wręcz naskakując i okraczając biodra mężczyzny, jednocześnie zmuszając go, by ten w końcu się obrócił. Wtedy też zawisł nad nim i, nie zwracając uwagi na protesty, zakleszczył jego nadgarstki w mocnym uścisku. - Teraz już mi nie uciekniesz... - Pochylił się tuż nad nim, a jego twarz ozdobił satysfakcjonujący uśmieszek. - ... Wu Yifan.
Widział tę udawaną złość w oczach dryblasa, jednak nie powstrzymało go to przed wpiciem się w jego usta, przygryzieniem pełnej, dolnej wargi, a następnie... nie mógł tego zahamować. Swojej dłoni, która momentalnie przejechała po boku mężczyzny, aż w końcu... zaczęła go łaskotać.
Kris 4 years ago
Okraczyłem biodra młodszego, gilgocząc go z całą swoją zaciętością.
- Nie wymawiaj pełnego imienia, bo nie ręczę za siebie. Wu Fan, pabo, zapomnij o przedrostku… - syknąłem, jednak nie potrafiłem powstrzymać uśmiechu. To wszystko było jak w bajce, ta atmosfera, śmiechy, ta przytulność. Po kilku minutach zaciętej waliki Tao z moimi dłońmi, ułożyłem się obok niego na podłodze i splotłem nasze dłonie. – W tym momencie powinienem powiedzieć coś romantycznego, ale nie daruję ci, że tyle razy wymówiłeś pełną wersję, więc teraz… zamknę się w sobie. – Siląc się na dramatyczny i divowski ton, zwinąłem się w kulkę, obracając się do Tao plecami. Słysząc jego śmiech i czując, jak próbuje przeturlać mnie z powrotem na plecy, zaparłem się jeszcze mocniej, by ta panda wiedziała, że z moją gwiazdorską, wielce obrażoną stroną nie ma szans.
Tao [A] 4 years ago
Gdy tylko w pokoju rozległ się huk, a on zrozumiał, co też właśnie usłyszał, zaczął szamotać się z kołdrą, aż w końcu sam z szokiem upadł na podłogę... zaliczył jednak miękkie lądowanie na ciele Krisa, który teraz musiał pewnie wewnątrz przeżywać istną Sodomę i Gomorę. Ale... w końcu, po raz pierwszy od czasu ich spotkania, zapoznania, usłyszał jego pełne imię. To podchodziło aż pod niemożliwe. No bo jak...?
- Yi-Yifan? Wu Yifan...? Naprawdę?! - krzyknął, nie posiadając się ze szczęścia, po czym w końcu wyplątał się z macek kołdry i wręcz wskoczył dryblasowi w ramiona, całując go, gdzie popadnie. Nie wierzył w to, co ten mu wyjawił. Po prostu nie wierzył. - Zaraz, czekaj? Wu Zitao? Nie, nie, nie! - Zaczął chichotać, nie mogąc sobie siebie wyobrazić z nowym nazwiskiem. - Huang Yifan, zdecydowanie! W końcu to ty jesteś kobietą w tym związ-...! - Nie zdążył nawet dokończyć. Pomieszczenie wypełniło się jego dźwięcznym śmiechem, gdy został porwany i zagilgotany na śmierć przez swojego ukochanego gege.
Kris 4 years ago
Korzystając z okazji, wszedłem pod kołdrę i mocno objąłem młodszego, całując go w szczękę. Grzbietem dłoni, delikatnie starłem jego łzy. – Taoś. – Pocałowałem czoło blondyna. – Kochanie. – Po raz kolejny. – Skarbie. – No i następny. – Przestań płakać i uśmiechnij się, aish, jak już przyszła chwila kiedy nie jestem zirytowany, a wręcz rozanielony i kiedy zamiast się z tobą droczyć wyznaje ci swoją miłość, tobie zebrało się na płacz. – Nadąłem policzki i wydąłem dolną wargę, chcąc nieco rozśmieszyć wzruszonego Tao. Po chwili jednak moja twarz przybrała normalny wyraz z leniwym uśmieszkiem. – Zitao Wu? A może Yifan Huang? – Kurwa. Właśnie usłyszał moje pełne imię. Kurwa. Kurwa. Kurwa. Zakryłem usta dłonią i odskoczyłem, spadając z łóżka i uderzając tyłkiem o twardą podłogę. Aish, jak ja nienawidziłem swojego pełnego imienia, a teraz w tym napływie uczuć… Wu Fan, jesteś idiotą.
Tao [A] 4 years ago
Nie mógł uwierzyć słowom Wu Fana. Wydawały się one być jak odległa, nieosiągalna bajka, a jednak... jednocześnie były tak blisko, możliwe do spełnienia. Cud, tylko tak mógł to określić. Że będą mieli dzieci, ich własne. Że ślub... że dom... Rodzina. Tak, Tao zawsze pragnął mieć szczęśliwą, kochającą rodzinę, a dzięki Krisowi w końcu był w stanie spędzić swoje marzenie. I mógłby nawet rok ślęczeć nad książkami o nauce gotowania, jeśli to on miał robić za "kobietę" w tym związku. W końcu dziecko potrzebowało matki i ojca.
Odsłonił kołdrę, z zasychającymi na policzkach łzami przypatrując się starszemu. Dlaczego wybrał właśnie jego, dlaczego akurat Tao, a nie kogoś innego? Dlaczego...?
Kris 4 years ago
- Tao… - położyłem się obok blondyna, podpierając głowę ręką. – Taoś. Moje słońce, nie płacz. Wiesz, że dla mnie to najbardziej bolesny widok, jaki może być. – Przerwałem, nasłuchując czy młodszy nie stara się trochę uspokoić. Przygarnąłem go do siebie i niczym niemowlęciu, odchyliłem rąbek kołdry z jego twarzy, po czym cmoknąłem jego mokry policzek. – Zobacz. Wszystko co najgorsze już za nami. Jeśli teraz coś się zdarzy, wiemy co mamy robić, bo mamy siebie nawzajem. Będziemy mieli dzieci. Niedługo się pobierzemy. Jesteś moją pandą, a ja twoim smokiem. Za sesję dostaniemy podwójnie, a wtedy stać nas będzie na nowy dom. Nie ma po co płakać, kochanie. – Uśmiechnąłem się szeroko, dopiero samemu uświadamiając sobie jak dobrze wszystko się potoczyło.
,, Mamo, następnym razem kiedy cię odwiedzę, nie będę sam. Będę z rodziną, którą tak bardzo pragnęłaś dla mnie stworzyć” – pomyślałem.
[post deleted by owner]
Tao [A] 4 years ago
Gdy tylko jego usta zostały zasłonięte przez dłoń Wu Fana, spróbował ją ściągnąć, lecz... słysząc te słowa, które spływały jak wodospad po wargach mężczyzny, burząc cały jego życiowy spokój, który zdążył się już ustabilizować, Tao zaczął po prostu, najnormalniej w świecie płakać. Nie szlochał, nie ryczał, z jego załzawionych oczy spływały tylko drobne, słone kropelki i nie był w stanie wydusić z siebie słowa, bo...
Bo Kris go kochał. Bo chciał wziąć z nim ślub... I obiecał mu miłość do samego końca. Więcej do szczęścia nie potrzebował, tylko swojego jedynego, ukochanego dryblasa. Był w stanie tylko drżącą ręką unieść rąbek kołdry, by po chwili w całości się nią przykryć. Boże, co za czerwona twarz, czemu musiał być zawstydzony akurat w takim momencie? Teraz, kiedy powinien coś powiedzieć, kiedy musiałby odwdzięczyć się starszemu tymi samymi słowami... nie mógł wydusić z siebie ani jednego.
Kris 4 years ago
- Oczywiście, że nie. Po prostu cieszę się, że nie muszę się denerwować o to, czy nie będziesz na coś chory. – Po chwili chłopak pokazał mi zdjęcie. Wow. Po prostu wow. Nie sądziłem, że to jedno zdjęcie może ukazywać naszą miłość w pigułce. Tak bardzo małą i skoncentrowaną, a jednak tak silną. Pogładziłem powierzchnię zdjęcia, lustrując wzrokiem każdy, dosłownie każdy najmniejszy szczegół. – Co, kochanie? – Podniosłem wzrok, który, wydawać by się mogło, tryskał szczęściem. Kiedy tylko młodszy otworzył usta, zakryłem mu je dłonią. – Poczekaj. Zanim cokolwiek powiesz. Pobierzmy się jak tylko Fei urodzi. Wypadałoby ją zaprosić, a zapewne będzie jej ciężko, będąc w ciąży. Kocham cię, Taoś… i już teraz mogę przyrzec, że nie opuszczę cię aż do śmierci… i jeszcze długo po niej.
Tao [A] 4 years ago
- Czyli... pozwoliłbyś mi to robić z innymi, bylebym tylko niczym się nie zaraził? - zapytał jakby nieprzytomny, dłonią gładząc powierzchnię ostatniego zdjęcia. Tam, gdzie się całowali. Nigdy nie sądził, że tak właśnie wyglądają, aż źrenice mu się powiększyły, miał ochotę wycałować teraz Krisa na śmierć, przy okazji robiąc im miliony zdjęć, tak... na pamiątkę.
- Gege... - wydusił z siebie w końcu, przygryzając wargę i pokazując Wu Fanowi ich zdjęcie. Tak bardzo... tyle uczuć... Chciał być z nim już na zawsze i dopiero teraz tak właściwie zrozumiał to zadowolenie fotografa, który kończył sesję. - Gege... - powtórzył.
Kris 4 years ago
- Hm? Przeprosin? – zapytałem zdziwiony. – Wystarczy, że nie będziesz się tym przejmował. Co jak co, dobrze chociaż, że mam pewność, że niczym się od niego nie zarazisz. – Oplotłem rękoma talię młodszego, mocno go przytulając i już wystawiłem głowę, by zerknąć na zdjęcia, kiedy ten niespodziewanie wystawił ręce za moje plecy, zaczynając je przeglądać. – I jak wyszły? – Niecierpliwie pogładziłem plecy młodszego. Przez chwilę siedział w ciszy, zgadywałem, że właśnie zaczynał się rumienić i z jego ust wyjdzie tak bardzo lubiane przez niego ,,O boże”
[post deleted by owner]
Tao [A] 4 years ago
- Powiedz mi tylko, co mam zrobić... w ramach przeprosin - wyszeptał, siadając na kolanach blondyna i czule całując go w ten blady policzek. Naprawdę było mu głupio... a przede wszystkim zaczął się brzydzić samego siebie, no do jasnej cholery, zrobił to z bratem Krisa, pomylił go! Sam nie rozumiał, czemu Wu fan nie był na niego tak bardzo zły.
Widząc to nadopiekuńcze spojrzenie, westchnął, po czym rozdarł kopertę, by wyciągnąć wszystkie zdjęcia. Matko, trochę ich było... I gdy tylko zobaczył pierwsze, już się zaczerwienił. Jak dorodny pomidor, nawet bardziej. Szybko ułożył głowę w zagłębieniu jego szyi, przeglądając ich kolejne pozy... Aż w końcu doszli do ostatniego.
Kris 4 years ago
- Nie przepraszaj. Nic się nie stało, chyba, ze boisz się, że czymś się od niego zaraziłeś, choć to mało prawdopodobne, ten facet jest maniakiem dbania o higienę, dlatego nie bez powodu został oblany mieszanką sosów doktora Krisa. – Wyciągnąłem dłoń i pogładziłem policzek Tao, wzrok kierując na kopertę i dając mu do zrozumienia, że zżera mnie ciekawość. – Kocham cię, ale otwórz już tę kopertę, chcę zobaczyć jak mój osobisty model wyszedł na zdjęciach i czy nie wyretuszowali mu już i tak wspaniałego tyłka. – Zaśmiałem się pod nosem, po czym znów spojrzałem na blondyna. – I uśmiechnij się, nie pozwólmy, żeby kolejny incydent sprawił, że znów zaczniemy przeklinać życie.
Tao [A] 4 years ago
- Wu Fannie... - wyszeptał, biorąc w piąstki twarz mężczyzny i obracając ją tak, by jego wzrok skierowany był w stronę Tao. Bał się. Nie umiał tego powiedzieć, nie umiał rozewrzeć swoich ust, by zadać tylko jedno, niby głupie, lecz cholernie ważne pytanie. Powtórzył imię dryblasa, zupełnie jakby nie obchodziła go cała ta sesja, ich zdjęcia.
- P-przepraszam... - Spuścił głowę, chowając twarz za blond grzywką. - Tak bardzo przepraszam... - Jego usta zupełnie niespodziewanie, wręcz rozpaczliwie przywarły do warg mężczyzny, całując je zachłannie. - Przepraszam... - powtórzył ponownie, gdy ponownie zetknęli się twarzami. I gdy Kris spoglądał na niego ze zdziwieniem, Tao westchnął, po czym wziął od niego kopertę ze zdjęciami.
Kris 4 years ago
Słysząc przeraźliwe jęki mojego brata, prychnąłem tylko, po czym wziąłem Tao na ręce i wniosłem z powrotem do naszego pokoju. Położyłem go na podłodze i usiadłem przed nim, wyjmując z kieszeni kopertę, w której znajdowały się zdjęcia z dzisiejszej sesji.
- W sklepie spotkałem fotografa i razem zaszliśmy jeszcze po zdjęcia, więc nie będziemy musieli odbierać ich jutro. Otwórz. – Wręczyłem młodszemu kopertę, po czym sam ułożyłem się na jego kolanach i westchnąłem, przymykając oczy. Byłem naprawdę ciekawy jak wyszły te zdjęcia, a co dopiero to jedno zdjęcie, które zrobiono nam jako ostatnie… z pocałunkiem.
Tao [A] 4 years ago
Zachichotał, widząc, jak bardzo Kris zemścił się na Tianie. I mimo iż Tao miał w tej chwili ochotę zniknąć, nawet jeśli usłyszał, że Wu Fan nie jest na niego zły... mimo tego podszedł do niego, by po chwili mocno przytulić. Tak, by ten nieznośny tacos z obitym nosem w końcu zrozumiał, że nie zniszczy ich szczęścia tak łatwo.
- Mój ty bohaterze... - mruknął z uśmiechem, wtulając się w tors starszego i obdarzając go przy tym wyjątkowo namiętnym, francuskim pocałunkiem. Potem przyjdzie czas na przeprosiny... a to, w jakiej formie one będą, wybierze sobie tylko i wyłącznie ten ukochany smok. Który obronił swoją głupią pandę przed groźnym bratem. Który mimo wszystko najwidoczniej nie był na nią zły, a przynajmniej jego złość nie dorównywała tej, którą teraz pałał do siebie sam Tao.
Kris 4 years ago
Widząc, że Tao właśnie uświadomił sobie co się stało, przystawiłem mu palec do ust.
- Ciii… Nic nie mów, nie jestem zły. Przynajmniej nie na ciebie… - Podniosłem się i ostrożnie ściągnąłem rękę Tiana z Tao, po czym pomogłem młodszemu wyjść z łóżka. Parsknąłem ironicznym śmiechem. – Śpi jak zabity, czy on naprawdę myślał, że wyszedłem na tak długo? - Z narastającą złością w mig znalazłem się nad Tianem. Owinąłem go w pościel, zupełnie jak tacos, po czym poszedłem do kuchni i wyciągnąłem z lodówki ketchup, musztardę i majonez, które następnie znalazły się na torsie mojego brata,. Potarłem ręce i agrafką spiąłem kołdrę. Kątem oka spojrzałem na zmieszanego Tao. Uśmiechnąłem się anielsko. – Nie martw się, to nie wszystko co zamierzam mu zgotować. – Ponownie spojrzałem na blondyna, spokojnie śpiącego sobie na łóżku, po czym wziąłem go i przerzuciłem sobie przez ramię i z niecnym uśmieszkiem wyszedłem do ogrodu, kładąc go na trawie i pozwalając bezdomnemu psu, który od czasów powrotu Tao tak często tu zaglądał, załatwić swoją potrzebę na jego policzku. Kiedy Tian otworzył oczy, puściłem mu oko.
- Dzień dobry, braciszku – syknąłem i wymierzyłem mu uderzenie w nos, powodując tym, że owa zoperowana część ciała… przekrzywiła się w bok. Ach, te ofiary operacji plastycznych. – Powinienem jeszcze dolać oliwy do ognia, ale jestem na tyle dobroduszny, że po prostu zakończę na złamaniu ci nosa. – Posłałem mu uroczy uśmiech, po czym z całej siły kopnąłem go w nos, który swym trzaśnięciem uwieńczył moją pracę. – Adios.
Tao [A] 4 years ago
To było... dziwne. Nie czuł, że robi to z Krisem, wręcz przeciwnie. Czuł, jakby coś tu było nie tak. I jego zapach... i dotyk, właściwie to wszystko, nawet jeśli z wyglądu widział nikogo innego, tylko i wyłącznie swojego ukochanego Wu Fana. Musiał przyznać nawet sam przed sobą, że ten seks... stracił ochotę na dryblasa przynajmniej na następny miesiąc. Dlatego też po wszystkim grzecznie ułożył się w jego ramionach, udając, że zasnął.
Gdy jednak czyjaś ręka pogładziła go po policzku i usłyszał ten dźwięczny głos, momentalnie rozwarł swoje powieki.
Zaraz...
Kris...? Jak on... Przeci-...

O.

Żesz.

Kurwa.

Tian... Tian... T-to był Tian... Nie Kris... Zrobił to z tym pierdolonym sukinsynem! Lecz nie to bolało go najbardziej... Wiedział, że Wu Fan będzie cholernie zły, zresztą sam miał ochotę się uderzyć. Pomylił ich. Pomylił...

Comments

You must be logged in to comment.

ByunnieBaekhyun 2 years ago
"Baekhyun" jest już nieobecny od 9 miesięcy. Mogłabym otrzymać tę postać?
SungHyo 3 years ago
Hmm.. A może VIXX na masterlist? Chętnie bym wtedy dołączył C:
[comment deleted by owner]
unrevealed 4 years ago
Jestem jestem jestem XD
iambulletproof 4 years ago
Czy mógłbym prosić o dodanie do listy Bangtan Boys? Chętnie wcieliłbym się w JungKooka :))
[comment deleted by owner]
pabosehunnie 4 years ago
Przepraszam, muszę usunąć to konto na roleplay bo nie ogarniam wiadomości i z paru innych powodów. Czy mógłbym zarezerwować sobie GD? Wrócę po niego najszybciej jak się da, może nawet jeszcze dziś TT
unrevealed 4 years ago
Hiatus hiatus hiatus do 2 sierpnia OUO
PrinceTaemin 4 years ago
Opuszczam Xiumina ;;
[comment deleted by owner]
Log in to view all comments and replies